Obraz wotywny - Parafia pw. św. Mikołaja w Brzegu.

Przejdź do treści

Obraz wotywny

Kościół > Zabytki
OBRAZ WOTYWNY

MÓJ BRZEG - Romuald Nowak
Obraz wotywny z narzędziami Męki Pańskiej

Na północnej ścianie nawy północnej, przy narożniku ze ścianą wschodnią  wisiał do czasów ostatniej wojny niezwykły obraz, który w 1443 r. ufundował brzeski altarysta (duchowny opiekujący się ołtarzem) N(icolaus?) Kaecherdorff.
Namalowany techniką temperową na modrzewiowej desce (181 x 136 x 9 cm) obraz ukazuje niezwykłą i bardzo rzadko spotykaną w ikonografii scenę Cierpiącego Jezusa i Marię jako Współodkupicielkę w otoczeniu narzędzi Męki Pańskiej tzw. Arma Christi. W centrum obrazu na tle krzyża z tablicą INRI (Iesus Nazarenus Rex Iudoeorum) artysta umieścił postać Chrystusa ukazującego swoje rany, stojącego na płycie sarkofagu. Na skroniach ma koronę cierniową, a krew ze wszystkich ran spływa do stojącego poniżej złotego kielicha, ponad którym umieszczona została hostia. W Jego kierunku zwraca się w postawie sygnalizującej empatię i współcierpienie Maria. Lewą ręką dotyka i obejmuje jego plecy, a drugą wskazuje na niego. Tej scenie towarzyszą przedstawienia narzędzi Męki Pańskiej. W górnej partii, nad belką krzyża, po lewej stronie Judasz składający zdradliwy pocałunek za widoczne obok srebrniki, po prawej święty Piotr wypierający się przed oddźwierną znajomości z Jezusem obok płonących żagwi.
Po lewej stronie za Marią widoczne są drabina z przełożonym białym płótnem na najwyższym szczeblu, wsparta o ramiona krzyża. Obok umieszczona na hizopie (rodzaj rośliny typu lebiody) gąbka nasączona octem, nad którą ukazana została głowa oprawcy naigrywającego się i  plującego w stronę  Chrystusa. Z boku widoczny miecz zwrócony ostrzem ku górze, którym Szymon Piotr obciął ucho sługi arcykapłana. Obok głowy Marii namalowane są ręce, zapewne należące do Piłata, obmywane w cebrzyku, a nad jej głową trzy gwoździe, którymi Chrystus został przybity do Krzyża. Pomiędzy Marią a Chrystusem widoczne dwie skrzyżowane lance. Po prawej stronie, za Chrystusem, na skraju opleciony sznurem pręgierz, na którym zasiadł kur. Zza pręgierza, w górnej części wyłania się ręka z witkami. Pod nią narzędzia ciesielskie, wiertło, obcęgi i toporek, które służyły do złożenia krzyża. Obok włócznia, którą przebito bok Chrystusa i ręka Longinusa, który to uczynił. Poniżej ręka setnika, który wskazując na Ukrzyżowanego uznał jego boskość. Pod nią młotek, którym wbijano gwoździe, a pod nim cebrzyk z octem, obok niego kańczug - rodzaj bicza. Powyżej berło z trzciny. U stóp Chrystusa biała szata, którą podzielono między strażników i czerwona tunika, o którą rzucano losy, które tutaj symbolizują kości do gry. Tak skomplikowaną kompozycję objaśnia w pewnym stopniu napis w języku łacińskim wokół ramy, napisany gotycką minuskułą czarną farbą z wyróżnionymi czerwienią literami A: Anno d(omi)ni m°cccc°XXVIII p(raese)ns civitas et ecclesia devastata et conbusta est per (a)emulos ihesu cristi hereticos hussitas demum p(raese)ns tabula comparata est Anno domini m°cccc°XLIII per n ka(e)cherdorff altaristam (Roku Pańskiego 1428 obecne miasto i kościół zostały splądrowane i spalone przez wrogów Jezusa Chrystusa heretyków husytów wreszcie obecna tablica zakupiona została roku Pańskiego 1443 przez N (Nicolausa ?) Kaecherdorffa altarzystę). Przekazując informacje o historycznym wydarzeniu — dewastacji kościoła św. Mikołaja przez „heretyków husytów” w dniu 28 marca 1428 r. — inskrypcja uzasadniała aktualną ówcześnie antyhusycką wymowę ideową przedstawienia, a ścisły związek między słowem i obrazem wyjaśniał jednoznaczny powód fundacji: obraz przedstawiał negowany przez husytyzm podstawowy dogmat kościoła katolickiego — przeistoczenie.
Napis pozostawał bowiem w bezpośrednim związku z eucharystycznymi treściami malowidła. Stojący między Marią a Chrystusem wielki, złoty kielich mszalny z hostią, do którego tryska krew wprost z pięciu ran Jezusa, przydaje przedstawieniu ściśle eucharystycznego sensu, uzmysławiając prawdę o Jego rzeczywistej obecności w sakramencie ołtarza. Chrystus eucharystyczny obecny jest sakramentalnie podczas liturgii sprawowanej w Kościele, co podkreśla dodatkowo usytuowanie kielicha na sarkofagu jak na mensie ołtarzowej. W obrazie podkreślony został także wyraźny udział Marii we Współodkupieniu. Obraz przetrwał w kościele św. Mikołaja w niezmienionej formie do 1612 r., kiedy to dwaj parafialni ojcowie kościoła Peter Thomas i George Walter uzupełnili go dużą prostokątną tablicą z napisem w języku niemieckim: Tausend Vierhundert Zwanzig Acht / Nach Christi Geburt die Jahrzahl macht / Ward in gemeiner Landes Noth / Durch die eifrig hussitisch Rott / Die Stadt sammt diesem Gotteshaus Verwüstet und gebrennet aus, / aber durch Gottes reiche Gnadd / beides, Kirch als gemeine Stadt,... Anno Sechszehnhundert und zwölf, / drum bitte Christum, daß er helft / durch seine Gnad, daß dieser Ort / hinfort nicht werde also zerstort / sondern fest stets unser Hut, / der christlichen Gemeine zu Gut / drin zu hören sein heilig Wort / daß sie beseligt hier und dort.
Zobacz inne artykuły
Wynikało z niego, że utożsamiający się przecież z husytami luteranie, w pełni uznali pobożność uczuć kierujących średniowiecznymi fundatorami i twórcami obrazu. Dodatkowo taką wymowę wzmacniał łaciński dwuwiersz we fryzie: Haec allii nobis pietatis amore dicarunt / Nos alliis volumnus mente dicata pari. Przy okazji uczyniono z tego dzieła rodzaj przestrogi dla "innych" potencjalnych burzycieli miasta i kościoła, wrogów Słowa Bożego i gminy chrześcijańskiej. Nowożytni fundatorzy mieli zapewne na myśli ówczesnych brzeskich zwolenników Kalwina, którzy w tym czasie coraz bardziej umacniali swą pozycję na brzeskim dworze, propagując bardziej radykalną od luterańskiej ideologię. Ten na nowo zinterpretowany średniowieczny antyhusycki obraz miał ostrzegać brzeskich luteran właśnie przed nimi i ich obrazoburstwem (zwalczaniem oddawania czci obrazom).
Obraz dotrwał na swoim pierwotnym miejscu w kościele do 1944 r., kiedy to jako dzieło wyjątkowe został ewakuowany do jednej ze składnic muzealnych organizowanych przez konserwatora Günthera Grundmanna. W 1946 r. zabezpieczony przez Ministerstwo Kultury trafił do zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie (nr inw. Śr 343), skąd w 1947 r. przekazany został jako depozyt do Muzeum Narodowego w Poznaniu, gdzie był eksponowany na wystawie stałej do 2004 r. W tym roku powrócił do Warszawy, gdzie od  2013 r. eksponowany jest jako jeden z ciekawszych obrazów śląskich powstałych pod wpływem stylu pięknego na nowej wersji stałej Galerii Sztuki Średniowiecznej.

Wróć do spisu treści